Wszystko dokładnie ilustrowałam oczami. Spakowane.
Co za idiota. Przez niego muszę się wyprowadzać z domu. Po prostu
pogratulować.
-Ej pomóc ci z tymi walizkami?
-usłyszałam głos za plecami.
-Nie dzięki Zen’.
–podniosłam walizkę.
-Oj kochanie, nie myl mnie z jakąś, Zen’.
Wzdrygnęłam się. –Co!?
O. Mój. Boże. To on, Luke. L U K E! Zaraz go zabije. Czy on nie
może mi dać spokoju?
Przecież On ci się podoba Madison. Bądźmy
szczerzy.
-To co? Zawieść cię? –zapytał znowu.
W sumie czemu nie? Co mam do stracenia? -A wiesz co? Okej.
-Tak myślałem że się zgodzisz kotku.
-Tylko bez takich. Nie pozwalaj sobie maluchu.
-Kto tu powiedział że jestem maluchem?
-Ja.
Wywrócił oczami i gestem zaprosił mnie do swojego czarnego van'a. No, trzeba przyznać że chłopak ma gust. Zapakował walizki, a ja zwinnym ruchem wcisnęłam się na miejsce kierowcy.
-No chyba sobie żartujesz!? To ja tu jestem kierowcą, to mój wóz, a ty jesteś moją pasażerką, kochanie.
-Po pierwsze, bez ''kochanie''. Po drugie, ciesz się że zgodziłam się z tobą pojechać. Po trzecie, mam chłopaka. Po czwarte ja kieruje, więc siadaj. -kiedy usłyszał ostatnie zdanie zacisnął dłonie w pięści.
Zacisnął szczęke i poirytowany usiadł na miejsce pasażera. Cmoknęłam kilka razy i odpaliłam silnik.
-Kochasz go? -nie odpowiedziałam. -Kochasz!?
Powiedz mu, powiedz mu że ten twój chłoptaś cię bije, wyzywa od najgorszych. Powiedz!
-Po co ci to wiedzieć?! -czułam że zaraz wybuchne.
-Chcę wiedzieć. -uspokoił się trochę.
-Nie twoja sprawa. -fuknęłam.
Prychnął. Podjechałam na podjazd Zen'. Dziewczyna z prędkością światła. I odrazu stanęła jak wryta widząc Luke'a.
Serio Zen'!? Naprawde!?
Zareaguj idiotko! Przecież on cie się podoba! Trzymaj go przy sobie, bo Zen' ci go odbierze!
Nie! Nie! I nie! Nie podoba mi się! Zamknij się durny rozumie, bo on mi się nie podoba! I nie zacznie!
***
Wszystkie ubrania rozpakowałam i włożyłam do małej szafki. Luke bacznie obserwował każdy mój ruch. Zen' zawołała Luke'a na herbatę.
Aleś ty miła Zen'.
Ach ten sarkazm.
-Idź. Przecież cię woła. -pogoniłam go.
Czemu nie idziesz!? Idź! Przecież ona cię wołą debilu!
Zostań! Zostań, proszę. Chce cię mieć przy sobie. Luke debilu.
-Ale najpierw muszę coś zrobić... -powiedział bez większych emocji zbliżając się do mnie.
Położył obie dłonie na moich biodrach i przycisnął do siebie. Dziwiło mnie to że nie potrafiłam nawet zareagować. Dlaczego?
Powoli zbliżył swoje usta do moich, i natychmiast dostał pozwolenie na wsunięcie swojego języka w moje usta, które teraz płonęły. Dobrze że mnie trzymał, bo chyba bym upadła...
I teraz Madison powiedz że Luke Hemmings wcale cię nie kręci...
___________________________________________________________________
Nareszcie jest kolejny rozdział!
Podekscytowani? ☺
Komentować, to zachęca do pisania. ☺
Im więcej komentarzy tym szybcej pojawi się kolejny rozdział. ☺
Kocham was mocno ♥♥
podekscytowana, ja też cię kocham! ~Irrrek
OdpowiedzUsuńO jejku, ale czemu takie krótkie? Teraz nie będę mogła się doczekać następnego! Pisz szybko. <3
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zapraszam do siebie:
http://sinister-fanfic.blogspot.com/
super!!! czekam na next!
OdpowiedzUsuń